Tyjesz po 40stce, mimo że jesz mało? Przeczytaj to!

Tego nikt Ci nie powie o Twojej oponce “rosnącej z powietrza”.

Czy to będzie 5 minut czytania z cyklu “tego już się nie da odwiedzieć”? Być może.

Ale chcesz to wiedzieć i wykorzystać. Zaufaj mi.

Gdybym zarabiała złotówkę za każdym razem, kiedy słyszę od kobiety 40+ “Przytyłam nagle bez powodu”, byłabym milionerką. Bo to jest nasz moment WTF i kompletna utrata kontroli bez uprzedzenia. Czujemy się, jakby ktoś przejął ster naszego samolotu, chociaż nie do końca wiadomo, kto i kiedy. Ale ewidentnie steruje ktoś inny i nie wiadomo, dokąd lecimy.

Powiedz, miałaś kiedyś taką myśl, że twoje ciało jakoś się zepsuło, bo to, co działało kiedyś, już nie działa? Że wyglądasz coraz bardziej bezkształtnie i oarnia cię lęk, że tak już zostanie? [Tak, wszystkie to znamy!]

Od razu ważna uwaga: teoretycznie mówimy tu o estetyce, ale jako kobieta w wieku 51 lat wiem, że tam pod spodem jest dużo więcej. Więc nie będę ci mówić: daj spokój, w tym wieku już powinnaś wiedzieć, że wygląd nie jest najważniejszy. Bo cholera, my zwyczajnie chcemy wyglądać fajnie w każdym wieku!

Co więcej, dla mnie w tym jest też historia o zdradzie własnego ciała i pytanie, kim w takim razie teraz się staję, jeśli nawet nad “tak prostą rzeczą” nie potrafię zapanować... To jest moment, kiedy ten chaos w naszym życiu zaczyna się rozlewać i czujemy się niesione jakimś nurtem, który ma własny pomysł i jest nieprzewidywalny, a szarpie jak mała łódeczka w czasie sztormu na środku oceanu.

Chcę Ci w tym wszystkim napisać: widzę Cię.

Wiedz, że jest nas więcej. Dużo więcej.

I że… to wszystko ma sens. Jakkolwiek idiotycznie to brzmi.

A jeśli teraz przewalasz oczami, czytaj dalej. Bo być może musisz to przeczytać, żeby zmienić spojrzenie na swoją sytuację i zacząć z tego KORZYSTAĆ. Tak, korzystać.

Nie przetrwać.

Nie “jakoś sobie poradzić”.

Ale wycisnąć jak cytrynkę i powiedzieć na końcu: „Pięknie dziękuję”.

Bo nie po to rośnie ci ta oponka znikąd, nie po to twoje estrogeny lecą na łeb na szyję, nie po to jesteś często na skraju wybuchu przez rzeczy, które do tej pory tolerowałaś, żebyś patrząc na swoje ciało, ktore ma swoje pomysły, powiedziała:

- Trudno, rozumiem, czyli teraz już tak będzie.

A potem usiadła w fotelu i zaczęła się z tym milcząco godzić. No nie!

Zobacz, ten plan serio nie jest głupi: dzieje się w to w czasie, kiedy łatwo Cię wkurzyć. Kiedy przestajesz kupować bzdury, którymi wcześniej dawałaś się karmić. Przypadek? Nie sądzę.

Naprawdę musimy być naiwne, żeby uwierzyć w to, że nasze wspaniałe, kosmicznie przemyślane ciała, których nauka do dziś nie potrafi do końca rozkminić, po prostu pewnego dnia przestają z nami współpracować. Serio? Taka data przydatności i coś, co ma absolutnie nieziemski, przemyślany plan, pewnego dnia mówi:

- A pieprzę, teraz się zepsuję.

Serio wierzymy w to, że te systemy, które potrafią w nas stworzyć człowieka, mają termin przydatności i potem już lecą na pól gwizdka, żeby tylko jakoś przetrwać? No nie!

Twoja oponka znikąd jest tylko wymuszonym upgrade’em, który kultura nazwała początkiem końca. Kazała nam wierzyć, że to znak, że odchodzisz do piątej ligi i masz już nie głosować.

[Swoją drogą, masz pomysł, czemu kultura znalazła tak skuteczny sposób uciszania tych, które wiedzą i nie dadzą sobie wcisnąć ciemnoty? Dla koleżanki pytam ;)]

Ale wracając do ciała:

  • Nie, to nie jest twoja wina. Po prostu nikt nas nie nauczył, że w pewnym momencie zmieniamy instrukcję obsługi na inną.

  • Tak, to da się odwrócić (ale inaczej, niż myślisz - nie ciśnięciem mocniej!)

  • Nie, nie tyjesz z powietrza. Tyjesz, bo zmieniły się zasady działania, ale wciąż próbujesz tego, co sprawdzało się do tej pory.

Wbrew temu, co nam powiedziano, twoje ciało jest gotowe na więcej. Ono się nie zepsuło, ono zmieniło oprogramowanie. Więc pamiętaj, że to nie jest biologia, nie jesteś skazana. To jest jak wymuszona zmiana, żebyś zmieniła to oprogramowanie, dzięki któremu za 20, 40 lat będziesz dalej zdrowa i silna. Od razu lepiej brzmi, prawda?

Więc to, co chcę ci dziś zaproponować, to inne spojrzenie na tę oponkę. Nie jak złośliwość organizmu, ale jak na dar wymuszający zmianę. Wiem, że ona cię wkurza i że wcale o nią nie prosiłaś. Ale naprawdę jej pojawienie się może być wielkim darem, bo stawia cię pod ścianą. I albo coś zrobisz, żeby dobrze, fajnie się starzeć, albo uznasz, że trudno.

A co do rozwiązań: pewnie, że w przypadku oponki ruch jest ważny, ale musi być więcej elementów towarzyszących. Na przykład sen i regeneracja, bez których możemy się skichać. Bo możesz trenować jak opętana, ale jeśli jesteś na wiecznej spinie, to Twoje ciało trzyma tłuszcz jak polisę ubezpieczeniową. Więc tak, odpoczynek z nidrą koi Twój system nerwowy, pozwala Ci się zregenerować i zacząć się porządnie wysypiać. Dlatego zajeżdżanie się na cardio ci nie pomaga.

Jeśli chcesz krok po kroku zająć się swoim ciałem, z miłością i bez ciśnienia, możesz zacząć od 8 kroków opisanych w bezpłatnej Mapie Mocy [KLIK].

[Ale jeśli jesteś z tych działających i chcesz od razu podwinąć konkretnie rękawy, możesz wskoczyć do Szyfrów Mocy [KLIK], bo to, co robimy w Szyfrach, będzie Cię wspierać w dogadaniu się ze swoim ciałem, więc ta oponka też przestanie być Twoją zmorą.]

O czym powinnaś pamiętać, chcąc pozbyć się swojej oponki?

  • Jeśli masz psa, spaceruj z nim po posiłku. Bo ruch po posiłku jest twoim przyjacielem, jeśli chcesz się pożegnać z oponką. Nie masz psa? Ogarnij chatę po jedzeniu, idź po zakupy z pełnym brzuchem, znajdź sobie zadanie do zrobienia kilkaset metrów dalej. Wyrzuć śmieci i wróć po schodach. Ruch po posiłku to niższy poziom glukozy i insuliny. Więc serio warto!

  • Pamiętaj o białku! Ono w temacie “oponki znikąd” będzie bardzo pomocne. To, co dziewczyny w naszym wieku zazwyczaj robią, to za mało jedzenia, a więc też za mało białka. Pamiętaj, że dobra ilość białka to lepsza redukcja tłuszczu i ochrona mięśni! A chroniczne niedojadanie to spowolnienie metabolizmu, czyli… większy brzuch. Sorry not sorry.

  • I na koniec Twój największy wróg, czyli alkohol. Pamiętaj, że podnosi kortyzol, ogranicza spalanie tłuszczu i pomaga w odkładaniu go na brzuchu. Więc sięgając po winko wieczorem pamiętaj, że ma ono swoją cenę (dużo wyższą od tej, którą tu właśnie opisałam).

I jak zawsze: bądź w teamie #RÓŻDUBSKO! (powiedziane z miłością),

Mava

Next
Next

Możesz zestarzeć się metabolicznie w 10 dni! Zdziwisz się, jakie to proste (niestety!)